Archive for the Salon Prasowy Category

Między Stalinizmem A Wolnym Rynkiem – Współczesne Oblicza Komunizmu W Azji

Posted in Salon Prasowy on Sierpień 4, 2011 by wns03

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zeszłego wieku rozsypał się system komunistyczny w Europie Wschodniej. Podejmowane w II połowie lat osiemdziesiątych próby reform coraz bardziej degenerującej się konstrukcji polityczno-gospodarczej, takie jak radziecka pierestrojka i głasnost, były mało efektywne i tylko dobiły konającego kolosa. Podobne próby w Polsce były bardzo ograniczone i prowadzone straszliwie nieudolnie, a szczytem tej nieudolności było przeprowadzenie pod koniec 1987 roku referendum w sprawie reform ustrojowo-gospodarczych. Rząd zamiast wprowadzić reformy odgórnie poddał je pod referendum, mimo że dla każdego wiadome było, iż Polska znajduje się już w takiej sytuacji społecznej, gdzie władza nie ma właściwie żadnego kredytu zaufania i każdy jej pomysł poza samounicestwieniem się zostanie przez naród dla zasady odrzucony. Samounicestwienie zresztą nieco ponad półtora roku później przyszło, a w przeciągu dwóch lat całkowicie zdemontował się system w całym bloku, od Łaby po Kamczatkę, od Archangielska po Zagrzeb.

Wichura, która zmiotła blok wschodni, ominęła jednak pozaeuropejskie kraje komunistyczne. Pozostała Kuba, która na 20 lat zakonserwowała się jak skansen poprzedniej epoki. Dopiero od niedawna rządzący wyspą Raul Castro podjął próby reform, między innymi stopniowo znosząc system kartkowy. Kubański ustrój coraz bardziej jednak degeneruje się i po nieodległej już śmierci coraz bardziej wiekowych braci Castro zapewne natychmiast runie. System komunistyczny utrzymał się także na kontynencie azjatyckim. W roku 1992 upadł jedynie w Afganistanie (w wyniku zwycięstwa mudżahedinów w wojnie domowej) i w Mongolii (w wyniku masowych demonstracji i decyzji partii o oddaniu władzy i demokratyzacji życia). Oba te kraje utrzymywały się jednak tylko dzięki byciu de facto radzieckimi protektoratami. Gdy skończyła się bratnia pomoc z Moskwy, sztucznie utrzymywane reżimy nie były w stanie przetrwać samodzielnie nawet roku. Komunizm przetrwał jednak w tych krajach, które w przeciwieństwie do krajów Europy Wschodniej, nie pełniły roli satelitów ZSRR, a często były nawet z nim jawnie skonfliktowane. Czytaj dalej

Reklamy

Atak Wietnamskich Karteli

Posted in Salon Prasowy on Lipiec 4, 2011 by wns03

Może się mieścić w domu obok, za ścianą, a sąsiedzi niczego nie będą się domyślać. Policja coraz częściej likwiduje plantacje marihuany. Najczęściej uprawiane przez Wietnamczyków.

     Naprawdę nic nie wiedzieliśmy – zapewnia mieszkaniec bliźniaka w podwarszawskim Raszynie, którego sąsiadami do niedawna byli Wietnamczycy. – W oknie normalnie była firanka, wszystko było zwyczajne. Dopiero później okazało się, że za firanką jest jakaś sztuczna płyta, a ściana, która graniczy z naszym domem, była odizolowana styropianem. Czy się czegoś domyślałem? Niby z jakiego powodu. Tylko raz żona weszła na strych i poczuła dziwny zapach wilgoci, ale to nie było podejrzane – relacjonuje.

Wszystko się wyjaśniło, kiedy kilka tygodni temu do budynku wtargnęła policja: dom został przez przybyszów z Azji przerobiony na plantację konopi indyjskich. Dziś stoi pusty, a na drzwiach wciąż widać ślady policyjnych plomb.

Rachunek za prąd

Schemat zakładania plantacji jest zazwyczaj ten sam. Na początku trzeba znaleźć dom.

– Znam przypadek, kiedy Wietnamczycy wynajęli dom nieco powyżej ceny rynkowej, za 2,5 tys. zł miesięcznie, i zapłacili za kwartał z góry – opowiada Andrzej Taczanowski z Agencji Obrotu Nieruchomościami Raszyn.

– Gdy właścicielka przychodziła, lokatorzy udawali, że się spieszą i nigdy nie wpuszczali jej do innych miejsc poza przedpokojem. Później zepsuli dzwonek do furtki – na przyjście musiała się umawiać telefonicznie. A jak zaproponowała, że jej mąż naprawi ten dzwonek, to najemcy stwierdzili, że nie ma potrzeby, aby ktoś się tam kręcił – tłumaczy pośrednik pracujący w okolicy, która stała się swego rodzaju „konopianym zagłębiem”. Czytaj dalej

Front Ludowy Kontra Światowa Oligarchia Finansowa

Posted in Salon Prasowy on Czerwiec 2, 2011 by wns03

Jednym z najoryginalniejszych przedstawicieli współczesnej lewicy niemieckiej (a nie ma ich zbyt wielu) jest Jurgen Elsasser (ur. 1957), dziennikarz, publicysta i autor 20 książek poświęconych problematyce geopolitycznej, ideologicznej i społeczno-ekonomicznej, pisanych z pozycji antymilitarystycznych, antyfaszystowskich i antyimperialistycznych.

     Od połowy lat 70. do początku lat 90. zeszłego wieku był sympatykiem, a potem członkiem Związku Komunistycznego (Kommunistischer Bund). Wiele lat wchodził w skład redakcji magazynu „konkret” – czołowego pisma niemieckiej skrajnej lewicy. Współpracował z wieloma innymi radykalno-lewicowymi czasopismami. Pisał również do „Allgemeine Judische Zeitung”. Na początku lat 90. reprezentował skrajnie antynarodowe pozycje. To on w 1990 roku na łamach pisma „Arbeiterkampf” opublikował słynny artykuł „Dlaczego lewica musi być antyniemiecka”. Przyznaje się też do autorstwa hasła „Nigdy więcej Niemiec!”, które stało się bojowym zawołaniem antyniemieckiej lewicy niemieckiej, określającej się jako „Anty-Niemcy” („Anti-Deutschen”). Czytaj dalej

Troska O Siebie

Posted in Salon Prasowy on Kwiecień 15, 2011 by wns03

     Prawdopodobnie życie na tym świecie byłoby dużo bardziej znośne, gdyby każdy zajmował się tylko sobą. Nie ma bowiem nic bardziej uciążliwego, niż stać się przedmiotem cudzej nieumiarkowanej troski, prawdziwe zaś nieszczęścia zaczynają się wtedy, gdy jeden drugiemu usiłuje przychylić nieba.

     Ta troska o innych przybiera różne formy – od taktownych i powierzchownych po maniackie i mordercze, niemal zawsze czyniąc życie jej przedmiotu nieznośnym. Święty Tomasz z Akwinu zalecał, aby w miarę możliwości powstrzymać się od prostowania ludziom ich ścieżek, jednak aby spełnić tak wygórowane zalecenie, niewątpliwie trzeba być świętym. W innym wypadku trudno oprzeć się pokusie prostowania nie tylko cudzych ścieżek, ale również kończyn, kręgosłupów i umysłów. A ponieważ te prokrustowe skłonności okazują się nie tylko powszechne, ale też trudne do przezwyciężenia, zalegalizowano je, czyniąc z nich cnotę i dla perswazji zwąc je – w zależności od parafii – altruizmem bądź miłosierdziem.
     Najmniej szkodliwy rodzaj nadmiernego zainteresowania innymi zamiast samym sobą ma formę wariacji opartej na pobieżnym łamaniu dwóch przykazań: pożądaniu żony bliźniego oraz każdej rzeczy, która jego jest. W wersji łagodnej – aczkolwiek chronicznej – przejawia się to w mniej lub bardziej intensywnym koncentrowaniu na cudzym majątku, pracy, prowadzeniu się, rodzinie i wszystkim tym, co można werbalnie „uszczypnąć”. Przyczyny tego pospolitego nałogu opisuje stara prawda mówiąca, że człowiek nadmiernie interesuje się innymi wówczas, kiedy sam jest tak mało interesujący, że zajmowanie się sobą uważa nie tylko za stratę czasu, ale również za mękę. Ludzie, którzy nie wytrzymują sami ze sobą, nudząc się we własnym towarzystwie, niechybnie będą lgnąć do innych – jeśli nie w dosłownym sensie, to przynajmniej mentalne, aby w ten sposób, nasyciwszy się ich ułomnościami, znaleźć jakiś minimalny powód do znoszenia własnej osoby. Czytaj dalej

Z Notatnika Szowinistycznej Świni

Posted in Salon Prasowy on Kwiecień 10, 2011 by wns03

Od Redaktora: Poniższy tekst, zaczerpnięty z pisemka „To My Kibice!”, choć nakreśla dylematy życiowe kibica, to jednak dotyczy również spraw aktualnych dla udzielających się nacjonalistów. Widać, iż proza życia codziennego dobija w równym stopniu każdego aktywnego człowieka, a rodzaj problemów, z jakimi trzeba się zmierzyć, aby coś przeżyć, jest rzeczą uniwersalną. 

     Kiedy najwięcej kibiców kończy swoje kariery, zaprzestaje oglądania swojej drużyny na żywo? Wtedy, gdy nadchodzi przejście z beztroskiego życia małolata na dorosłą ścieżkę lub kiedy pojawia się na drodze „ta jedna jedyna”… Wielu gości swój entuzjazm, fanatyzm i energię poświęca teraz właśnie tym sprawom – w pracy, potem w domu i ma dosyć wrażeń. A jednak na meczach obserwujemy osoby starsze niż lat 18, bo problemy są po to, aby sobie z nimi radzić i je rozwiązywać. Pokłócić się z kobietą, udawać u lekarza chorego by dostać zwolnienie, pościemniać. 🙂 „Poważna” kobieta czy też rodzina powie w większości przypadków – „wydoroślej”, „żyjesz nie tak jak trzeba”. Może jednak właśnie dlatego, że „nie wydorośleliśmy” jesteśmy ludźmi szczęśliwymi i pogodnymi? Może to, co mówiła pani w podstawówce – że uczysz się po to by zapierd***, było błędnym nakierowaniem? Nie propaguję lenistwa, nierobom mówię NIE, ale NIE mówię także zaprogramowanym „robocopom”! Czas na tekst z przymrużeniem oka.

ARBAIT

     Praca, kobieta, inne obowiązki – tak zwane „epizody życia codziennego” to często ogromny kłopot dla kibica sportowego. Sobota, perspektywa zaliczenia dwóch spotkań – chęci są, auto jest, kasa jest, ale i niestety… praca jest. Wpisanie przy moim nazwisku w grafik „sobota, 7:00-15:00” nieraz doprowadziło do furii… Czytaj dalej

Sojusz Faszystów Z Żydami

Posted in Salon Prasowy on Styczeń 30, 2011 by wns03

    

     Nie bez kozery ludzie mówią, że najciemniej jest pod latarnią. Skoro tak, to gdzie ma się schronić ten, przeciwko któremu latarnia została zapalona? Oczywiście, że pod latarnią, a najlepiej na latarni i to w dodatku – w charakterze latarnika. I tak właśnie postąpili faszyści, przeciwko którym wszystkie państwa Eurokołchozu ustanowiły surowe prawa, policje jawne, tajne i wielopłciowe energicznie ich tropią, a niezawisłe sądy skazują na nieuchronne kary – bo jak wiadomo, według przedstawicieli jurysprudencji specjalizujących się w tak zwanym kretynizmie prawniczym, surowość kary nie ma żadnego znaczenia.

     Wobec widocznych gołym okiem przygotowań do tak zmasowanej ofensywy antyfaszystowskiej cóż pozostało faszystom, jeśli nie wskoczenie jednym susem do pierwszego szeregu tropicieli? Dzięki temu nie tylko są poza wszelkim podejrzeniem, nie tylko korzystają z funduszów przeznaczonych na zwalczanie faszyzmu, ale przede wszystkim, pod pretekstem walki z faszyzmem, coraz szerszym frontem wprowadzają faszyzm do naszego życia publicznego.
     Dla faszyzmu bowiem nie jest konieczne, żeby na jego czele stał, dajmy na to, Adolf Hitler, czy Benito Mussolini, nie jest też konieczne prześladowanie Żydów, masonów czy cyklistów. Natomiast dla faszyzmu i konieczne i charakterystyczne jest ograniczanie ludzkiej wolności. Na przykład wprowadzenie przymusu ubezpieczeń społecznych, które są oczywiście niekorzystne nie tylko dla obywateli, ale również dla społeczeństwa, ponieważ sprzyjają erozji rodziny. Na przykład wprowadzenie zasady, że jeśli jeden człowiek chce powiedzieć coś drugiemu, ale nie na ucho, tylko za pośrednictwem, dajmy na to, radia czy telewizji, to musi prosić o pozwolenie trzeciego człowieka, który nie ma nikomu nic do powiedzenia, ale to swoje uprawnienie wymusza siłą. Na przykład wreszcie – wprowadzenie kanonu poglądów i wypowiedzi dozwolonych i niedozwolonych oraz penalizowanie tych ostatnich pod pozorem zwalczania rozmaitych „kłamstw” – a to „oświęcimskiego”, a to klimatycznego, a to „legendarnego” (podważanie legendy Lecha Wałęsy czy Adama Michnika) – no a przecież w tym względzie pomysłowość ludzka jest niewyczerpana. Nietrudno zatem domyślić się, że na końcu tej drogi czeka nas wąskie korytko poglądów urzędowo dozwolonych, z których trzódka obywateli będzie chlipała swoją intelektualną zupę pod argusowym okiem gorliwych nadzorców. Czytaj dalej

Nadchodzi Eurabia?

Posted in Salon Prasowy on Styczeń 24, 2011 by wns03

    

     Napływ imigrantów z krajów muzułmańskich przemienia Europę. Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe ośrodki kultu muzułmańskiego, zmieniając charakter wielu zachodnioeuropejskich miast. Wywołuje to protesty społeczeństw i lokalnych władz. Co stanowi przyczynę takich zmasowanych akcji w większości krajów zachodniej Europy, w których żyją liczne mniejszości muzułmańskie? Czy obawa Europejczyków znajduje realne podstawy? Czy w przyszłości kontynent nasz – jak przestrzegała Oriana Fallaci – stanie się Eurabią? 

     Sondaże wyraźnie pokazują, że gdyby odbyte niedawno w Szwajcarii referendum dotyczące wznoszenia minaretów przeprowadzić w kilku innych krajach, TAK wobec zakazu powiedziałyby także Francja, Holandia, Belgia, Włochy, Hiszpania, Niemcy i Austria. I to nie 57 procentami głosów, ale w zależności od regionu – byłoby to od 80 do 97 procent.

Symbol potęgi

     Meczety mają różną postać. Czasem (jak w Afryce Północnej) są one przysadziste i kwadratowe, innym razem – jak w Turcji czy Europie Wschodniej – okrągłe i strzeliste. Kwestią jednak nieporównanie ważniejszą jest ich jak najbardziej nieprzypadkowe umiejscowienie – zdumiewająco często bowiem powstają one w sąsiedztwie świątyni chrześcijańskiej lub dzielnicy niemuzułmańskiej. Z muzułmańskiego punktu widzenia wzniesienie w danym miejscu meczetu – a już zwłaszcza towarzyszącego mu minaretu – stanowi symbol potęgi islamu.
     Całe dzieje islamskiej ekspansji to zarazem historia przemianowywania na meczety świątyń wszystkich podbijanych ludów, szczególnie zaś kościołów chrześcijańskich. Stało się tak na przykład w Damaszku, gdzie kościół pw. św. Jana Chrzciciela zamieniono na meczet pomiędzy rokiem 705 a 715. Naprzeciw wejścia do Bazyliki Grobu Świętego w Jerozolimie wzniesiono natomiast słynny meczet Omara. Także w Jerozolimie – już w roku 690 – rozpoczęto budowę meczetu Al-Aksa, który zbudowano dokładnie w tym samym miejscu, w którym wcześniej stała starotestamentowa świątynia jerozolimska. Identyczny scenariusz odnajdziemy i w innych miejscach – meczetem stała się bazylika Hagia Sophia w Konstantynopolu, podobnie jak w hinduskim mieście Ayodhya meczet stanął w miejscu zburzonej świątyni boga Ram.

Czytaj dalej