Marian Miszalski

Cierpliwość i metodyczność widać właśnie w budowaniu demokracji policyjnej. „Dane o prywatnych rozmowach obywateli są u nas najgorzej chronione w całej Europie” – informują media. Najnowsze dyrektywy prokuratora generalnego mobilizują podległe mu organa do tropienia „mowy nienawiści” i „antysemityzmu”, postulowane zmiany w prawie medialnym godzą głównie w Radio Maryja, kibice karani są sądownie za wyrażanie swych opinii o rządzie (wkrótce przyjdzie kolej na studentów?), z telewizji publicznej już wymieciono opozycję, nie ustają próby ograniczenia wolności internetowej, a „Pakt dla kultury” jest zwykłą rządową próbą kupienia sobie poparcia „podskakiewiczów pod kulturę”. Więc demokracja korupcyjno-policyjna jako ostateczny produkt osławionej transformacji ustrojowej? Czy nasi wysłannicy Bliski Wschód i do Afryki Północnej – pp. Borusewicz, Sikorski i Wałęsa, stręczący Arabom „okrągłe stoły” – ostrzegli tamtejszych „demokratów” o żałosnym końcu spodstolnych transformacji?…

„Najwyższy Czas!”, nr 23 (1098), 4 czerwca 2011 r.

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.